Cassandra stała i
przyglądała się twarzy Setha. Mówił coś do niej, ale ona nic nie
słyszała.Widziała poruszające się nerwowo wargi, ale żaden dźwięk się z
nich nie wydobywał. Próbowała powiedzieć dla chłopaka, że nic nie
słyszy, ale nie mogła.Po policzku wilkołaka spłynęła łza. Chwilę później
darł się na zdezorientowaną dziewczynę. Ona też była bliska łez.
Chciała zapytać co się stało, ale w dalszym ciągu nie mogła poruszyć
ustami. Cass była zrozpaczona. Coś z zawrotną prędkością przemierzyło
polankę, na której stali. Zadało Cassandrze cios, potem drugi i
następny. Seth próbował powstrzymać to coś, co zadawało jej ból. Jednak
nie mógł. Nikt nie mógł. Ciemne chmury zakryły niebo. Dziewczyna
płakała.Próbowała błagać o pomoc. Wszystko na nic. W pewnym momencie
ostry ból przeszył ą wzdłuż brzucha. Upadła na kolana. Seth próbował ją
przytulić, ale coś go powstrzymywało. Teraz na rękach trzymał niemowlę.
Mała dziewczynka płakała.Miała kilka miesięcy. Chłopak nie wiedział co
ma zrobić. Z jednej strony umierająca ukochana, z drugiej niemowlę.
Przytulił mocniej do siebie dziewczynkę. Przestawała płakać pod wpływem
jego kołysania. Wilkołak był bliski załamania. Cassandra tym czasem
rzuciła mu ostatnie spojrzenie. Wreszcie mogła coś powiedzieć.
-
Kocham cię – szepnęła– Zaopiekuj się małą. Żegnaj Seth – po tych
słowach wyzionęła ducha. Chłopak stał i patrzył przez chwilę na ukochaną
w kałuży krwi. Przytulił mocniej do siebie tą małą istotkę i odszedł w
żałobie.
Obudziłam się ciężko dysząc. Wszyscy zwrócili spojrzenia w moją stronę.
-
Niunia, wszystko dobrze? – zwróciła się do mnie Alice. Wpatrywałam się w
nią z szeroko otwartymi oczami. To był sen. To był bardzo dziwny sen.
Oddech powoli mi się uspokajał.Spojrzałam na ipoda, którego trzymałam w
ręce. Zgnieciony. Skrzywiłam się.
- Tak, to był tylko zły sen – odpowiedziałam dalej wpatrując się w zniszczone urządzenie.
- Może chcesz o nim porozmawiać? – zaproponowała wampirka z zatroskaną miną.
-
Może potem –posłałam jej krótki uśmiech i wyjrzałam za okno. Kim była
ta dziewczynka, którą trzymał Seth? I co ten sen miał oznaczać?
Wzdrygnęłam się. Mam nadzieję, że moje sny się nie sprawdzają. Zazwyczaj
nie wiem co dzieje się w mojej głowie po zaśnięciu. Ale bywa tak, że
śnię o moich bliskich. BLISKICH. Więc kim była ta mała? Moja… córka?
Nie, na pewno nie.
-
Głodna jestem –odezwał się koło mnie zachrypnięty, ostry, kobiecy głos.
Zerknęłam w tamtą stronę. Przez chwilę patrzyłam na Indiankę ze
zdziwieniem. Jak ona wlazła do samochodu? Dopiero teraz pozbierałam
fakty. To Leah. Jak mogłam o niej zapomnieć? Naprawdę muszę być
rozkojarzona. Ktoś z przodu coś mruknął i piętnaście minut później
zatrzymaliśmy się w jakimś przydrożnym barze.Wysiadłam przeciągając się.
Strasznie zdrętwiałam. Weszłam do środka budynku. Było tylko kilka
osób. Zerknęłam na MENU i zdecydowałam się na kebaba. Nie mam ochoty na
nic bardziej wyrafinowanego. Gdy dostałam mojego naleśnika
nafaszerowanego mięchem usiadłam w samochodzie opierając nogi o płotek,
koło którego zaparkowaliśmy. Podszedł do mnie Chochlik.
-
Teraz powiesz mi,jaki miałaś sen? – była bardzo podekscytowana.
Wgryzłam się w baraninę,przełknęłam i byłam gotowa do składania relacji.
Opowiedziałam jej co mi się śniło i o moich podejrzeniach co do tej
małej. Alice słuchała uważnie, co jakiś czas potakiwała i jak upewniła
się, że już skończyłam zaczęła mi mówić o swoich przemyśleniach.
-
Rzeczywiście dziwny sen – zrobiła pauzę, żeby zastanowić się nad
dalszymi słowami – Bardzo też możliwe, że był on proroczy. Tylko co by
oznaczał? – zadała sama sobie pytanie– A ta dziewczynka? Cass, odpowiesz
mi szczerze? – zapytała poważnie. Skinęłam głową – Jesteś w ciąży? – na
chwilę mnie zamurowało. Patrzyłam na Alice z przygłupim wyrazem twarzy.
- Nie… - zaczęłam,ale nie dane mi było zakończyć.
-
A spałaś ze Sethem?– kolejne pytanie bardziej mnie zakłopotało. Nic nie
mówiłam tylko patrzyłam jej w oczy. W złote oczy wampira – Okey. Już
wszystko rozumiem – odpowiedziała z uśmiechem.
- Co rozumiesz? –zapytałam, ale dziewczyna zignorowała mnie – Alice, co rozumiesz? – dotknęłam jej ramienia.
- Jedz kochanie –uśmiechnęła się – Zaraz wracam.
Zostawiła
mnie samą na tym przeklętym parkingu, z tym cholernym kebabem w ręku.
Westchnęłam.Wróciłam na swoje wcześniejsze miejsce i dokończyłam jeść.
Zamknęłam oczy i słuchałam odgłosów lasu. Ktoś podchodził do samochodu.
Uniosłam powieki i zerknęłam na zbliżającą się postać. Zbyt masywna na
Alice, za drobna na Jaspera. Kto jeszcze mógł chcieć do mnie podejść?
Westchnęłam i z powrotem zamknęłam oczy. Nie będę z nią rozmawiać. Za
każdym razem nasza rozmowa kończy się jej krzykiem na mnie. A to nie
jest przyjemne. Leah zatrzymała się naprzeciwko mnie. Odchrząknęła.
Zerknęłam na jej śniadą twarz.
- Młoda, pogadamy? –młoda?! Cassy, oddychaj spokojnie.
- Jasne, a o czym? –spojrzałam jej w oczy. Nie wyrażały nienawiści czy gniewu. Odetchnęłam z ulgą.
-
No, jak na razie wszystko wskazuje na to, że będziesz moją szwagierką.
Może czas się polubić? –zapytała nieśmiało. Wpatrywałam się w nią, a w
mojej szczęce poluzowały się nawiasy. Ona to do mnie mówi? Rozejrzałam
się. Nikogo tu więcej nie ma. O w dupę. Oczy wychodziły mi z orbit. Nie
mogła z siebie wykrztusić choćby słowa.Dziewczyna czekała, aż zareaguje
inaczej. Mimo to dalej się w nią wpatrywałam jakby spadła z księżyca.
Wreszcie przypomniałam sobie jak się formułuje słowa.
- Kim jesteś i co zrobiłaś z Leą – mówiłam całkiem poważnie. Przeszywałam ją dociekliwym wzrokiem. „Klon” parsknął śmiechem.
-
To ja idiotko.Pamiętaj, robię to dla Setha. Prosił mnie, żebym się z
tobą zakumulowała. Ale chyba nawet mój braciszek nie przewidział takiej
twojej reakcji – znowu dostała ataku wesołości. Dobra, przyznaje się bez
bicia. Nie wiem o co tu chodzi. Leah dała mi mp4. Zerknęłam najpierw na
urządzenie, potem na nią, potem znów na odtwarzacz.
-
Posłuchaj muzyki.Może przestaniesz świrować – powiedziawszy to obeszła
samochód i wsiadła z drugiej strony, Alice i Jasper szli już w naszą
stronę. Wsadziłam nogi do pojazdu i zatrzasnęłam drzwiczki. Jak wampiry
wsiadły chochliczka odwróciła się do mnie i wyszczerzyła się. W dalszym
ciągu nie wiem o co jej chodzi!Wykrzywiłam usta w coś na kształt
uśmiechu, żeby nie zrobić jej przykrości.Ruszyliśmy w dalszą drogę.
Włożyłam słuchawki mp4 do uszu. Odtwarzacz położyłam na siedzeniu, żeby
go przypadkiem znowu nie zgnieść chociaż widziałam, że nie usnę. Zbyt
dużo rzeczy mnie nurtowało. Liczyłam mijane przez nas drzewa. 468…469…
470. Nuda. A to wszystko, żeby odciągnąć się od
nieprzyjemnych,nasuwających się myśli. Mój umysł nie współpracując ze
mną pokazał mi obrazy ze snu, który wcześniej miałam. Skrzywiłam się. To
wszystko nie trzyma się kupy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz