Sufit. Na tym przeklętym, białym prostokącie znam już każdą rysę,
każdą plamę.. Nie wychodziłam z tego pokoju już chyba z miesiąc. Nie mam
ochoty patrzeć na ludzi. Paul próbuje ze mną rozmawiać, ale nie
pozwalam mu dojść do słowa. Cały czas krzyczę i przeklinam. Czuje się
jak reżyser jakiegoś durnego serialu, który robi wszystko, żeby podnieść
oglądalność. Potem wszyscy za te wybory go nienawidzą. Ta. Ja to
potrafię się podnieść ma duchu. Zawibrował mi telefon. Wiadomość od
Setha. On ma za dużo kasy na koncie. Wysyła mi jakieś trzy SMS-y na
minute. Nie czytam ich. Nie odbieram też telefonów. Tata na początku
próbował ze mną rozmawiać, ale teraz udaje, że mnie nie ma. Gdyby nie
Paul, nawet bym nie jadła. Wmusza we mnie jedzenie. Najdłuższy dystans
jaki pokonuje w ciągu dnia? Z łóżka do łazienki i z powrotem. W nocy nie
mogę spać. Seth cały czas wyje. Mógłby skończyć! To jest straszne. Z
dnia na dzień coraz gorsze. Mam ochotę iść do niego z baseballem i mu
przywalić. Ale wiem, że nawet bez kija nic bym mu nie zrobiła. Za bardzo
go kocham. Puk, puk! Westchnęłam. To na pewno Paul. Przyniósł obiad.
Drzwi do mojego pokoju się otworzyły. Tego się nie spodziewałam! W moich
drzwiach stała.. Leah! Z założonymi na piersi rękami przyglądała mi
się. Nie mam ochoty z nią rozmawiać. Nie teraz. Ostatnio prawie mi
przywaliła. Paul mówił, że ona też jest w sforze. Przecież ta dziewczyna
mnie zabije!
- Cześć - odezwała się nie zmieniając pozycji.
-
Hej - odparłam i usiadłam. Zakręciło mi się w głowie. Od dwóch dni Paul
miał non stop patrol. Nie zdążył mi nic zrobić do jedzenia.
-
Wiedzę, że z tobą nie najlepiej. - zaczęła siadając na moim łóżku. - Ze
Sethem też jest źle. Nie bój się. Przyszłam porozmawiać. Czemu to
zrobiłaś? Znaczy rozumiem. Zerwałaś z nim. TY z nim zerwałaś! To czemu
teraz ryczysz! - traciła cierpliwość. Z resztą jak wszyscy w czasie
rozmowy ze mną.
- No bo.. Z tego co zrozumiałam, Seth czy tego
chce, czy nie MUSI mnie kochać, - zaczęłam niepewnie - a ja nie mogę z
nim być wiedząc, że on to robi z przymusu. Z resztą, gdyby nie wpojenie
nie spojrzałby na mnie.. - chciałam dalej użalać się nad sobą, ale Leah
mi przerwała.
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś taką idiotką! - wydarła
się na mnie, a ja rozdziawiłam - On widział twoje zdjęcie z rok przed
twoim przyjazdem. - mówiła już spokojniej. - Zakochał się w tobie już
wtedy. - chciałam coś powiedzieć, ale zatkała mi ręką usta - Wpojenie
działa jak się komuś spojrzy w oczy. - zatkało mnie
- Leah wyjdź. -
rozkazałam. Byłam wściekła. Ona zignorowała mnie i usiadła wygodniej. -
WYJDŹ! - wydarłam się. Na górę wbiegł Paul. Moim ciałem wstrząsały
pojedyncze, za to mocne dreszcze. Czułam ogromne ciepło. Jakbym się
paliła! Moje ciało się rozrywało.
- Cass! Spróbuj się uspokoić! -
dotarło do mnie wołanie brata. Cassandro, wdech i wydech. Powoli to
ogromnie ciepło zaczęło mnie opuszczać. Dopiero teraz zatrybiłam, że mam
zamknięte oczy. Otworzyłam je powoli. Wszyscy stali i z rozdziawioną
gębą patrzyli na mnie.
- J-jak to zrobiłaś? - jąkała się Leah. Ona
chyba się mnie boi. Wreszcie jakaś nowość. To mnie się boją, a nie ja
ich. - Cass, jak to zrobiłaś? - ponowiła pytanie.
- E.. - wyrwała mnie z zamyślenia. - ale o co chodzi?
-
Noo.. jak powstrzymałaś przemianę? - tym razem przemówił Paul. O co im
chodzi? Jaka przemiana? Czyli ten ból.. To była przemiana w wilka?
- No wiesz.. To było proste. Poprosiłeś mnie i się uspokoiłam.
- Idziemy do Sama. - zarządziła Leah.
-
Okey. - chciałam postawić krok, ale zachwiałam się. Gdyby nie Paul jak
nic upadłabym. Wziął mnie na ręce i zaniósł do tej wspaniałej chatki.
Po drodze straciłam przytomność. Chyba. Znaczy nie mogłam otworzyć
oczu, ale czułam jak mnie niosą, tylko czułam.. Nic nie widziałam, nie
słyszałam, nie czułam zapachów.. W takiej próżni jest wspaniale! Gdybym
tak mogła przez ostatni miesiąc w niej przebywać i nie słychać serenad
Stha. Ale i tak muszę się ogarnąć do powrotu mamy. Nic nie będzie tak
jak kiedyś, ale muszę chociaż udawać szczęśliwą nastolatkę. Szkoda mi
Paula. On mnie naprawdę polubił, ze wzajemnością. Nawet raz mu
zaproponowałam, żeby przeprowadził się do matki, ale jego odpowiedź
brzmiała tak :
- Cass, to nie jest takie proste. Po pierwsze,
zostawiła mnie. Rozumiesz? Ciebie wzięła, a mnie nie chciała.
Podsłuchałem rozmowę rodziców tydzień przed waszą wyprowadzką. Mama
mówiła, że nigdy nie chciała syna, że się do mnie nie przyznaje, że
gdyby nie ojciec oddałaby mnie.. - dostrzegłam w jego oczach łzy.
Odwrócił wzrok. - A poza tym nie zostawię ojca. Nie mogę. Nie teraz..
Gdy zapytałam czemu zmienił temat. Co się dzieje z tatą? A jak jest
chory? Wcale mu nie pomagam swoim zachowaniem. Jestem okropna. Krzywdzę
wszystkich dookoła.
Zobaczyłam twarz Setha. Chciałam jej dotknąć,
ale rozmyła się. Mam ochotę krzyczeć! Drzeć się! Ja chce do mojego
anioła! Do mojego wilczka! Do mojej prawdziwej miłości!
Otworzyłam
oczy. Zawyłam z bólu. Na rękach Paula wygięłam się w odwróconą literę C
i spadłam na ziemie. Kątem oka dostrzegłam, że wszyscy tu są. Nie
przestawałam krzyczeć. Chciałaś to masz. Booli.. Po policzkach popłynęły
mi łzy.
- Pomocy! - chciałam krzyknąć, ale zdołałam tylko wyszeptać
pomiędzy spazmami płaczu. Wiłam się po ziemi. Jake, Quill i Embry
próbowali mnie przytrzymać. Dostałam czegoś, jakby padaczki. Ale jak
tylko mnie dotknęli, z nadludzką siłą wyrzuciłam ich trzy metry nad
ziemię. Skuliłam się. Ból mijał. Już dobrze, ale strasznie pieką mnie
oczy.. Próbowałam mrugać, ale niewiele to dało. I nagle, jak gdyby nigdy
nic wszystkie bóle mnie opuściły. Tak, jak nagle się pojawiły, równie
szybko zniknęły. Coś, co w moim umyśle trwało kilka godzin, w
rzeczywistości trwało kilka sekund.
Otworzyłam oczy. Wszyscy
wstrzymali oddech. Niektórzy odwrócili wzrok. Wpatrywali się we mnie,
jakbym była duchem. Ze zgrozą, ale i zaciekawieniem.
- Chodź -
odezwała się Emily. Nie zareagowałam. - No chodź! - powiedziała już
mniej spokojnie. Zaprowadziła mnie do łazienki. Na drzwiach wisiało
lustro. Obejrzałam się od dołu. Spodnie podarte, z bluzki prawie nic nie
zostało, a oczy.. Boże.. Moje oczy wyglądają tak.. dziko. Są takie..
kocie? Taka dzika zieleń. Źrenice rozszerzyły mi się tak, że wyglądały
jak czarne. Emily dała mi ciuchy na zmianę. Jak wyszłam odświeżona z
łazienki chłopcy głośno o czymś debatowali. Odchrząknęłam, zwracając ich
uwagę na siebie.
- Co się ze mną dzieje ? - głos mi się łamał. Bałam się najgorszego..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz